2009-08-21
Moje dzieci zawsze były wyjątkowo wybredne. Ale z reguły dotyczyło to jedzenia. Tym razem sprawa rozchodzi się o sztućce. Mianowicie moje dzieci nie chcą jeść niczym innym niż sztućce Amefa, albo sztućce Gerlach. W domu zakupiliśmy już oczywiście sztućce Amefa i sztućce Gerlach, ale kiedy na przykład udajemy się z wizytą do znajomych czy rodziny, albo do restauracji, to mamy problem. Jeśli sztućce Amefa, albo sztućce Gerlach są niedostępne, to dzieci nie jedzą, a to nie jest przecież zbyt grzeczne wobec gospodarzy. Ciekawa swoją drogą jestem skąd wzięło się u nich to dziwactwo. Wszystko zaczęło się chyba w momencie kiedy dzieci nauczyły się czytać i zorientować się mogły jakie sztućce mają w dłoniach. Ale raczej nie wyczytały nigdzie, że akurat sztućce Gerlach i sztućce Amefa są najlepsze i zupełnym przypadkiem jest chyba, że wybór ich padł właśnie na nie. Już wcześniej dzieci były niejadkami, a teraz nie dość, że musimy wymyślać wciąż nowe dania, które będą im smakować, bo szybko im się nudzi coś co jedzą w miarę często, to jeszcze dbać musimy o to jak takie potrawy będą im serwowane. Mam nadzieję, że na tym koniec i nie wymyślą dla nas wkrótce kolejnego utrudnienia. Najgorsze jest to, że jeść trzeba niestety kilka razy dziennie, więc przejmujemy się tym praktycznie bez przerwy, bo kiedy kończy się jeden posiłek, już zastanawiamy się nad tym co będzie trzeba podać dzieciom na kolejny. Kiedy rozmawiam ze znajomymi, które mają dzieci w podobnym do naszych wieku, to okazuje się, że nasze dzieci są wyjątkowe, bo nikt inny nie ma takich jak my problemów. Zdarzają się oczywiście niejadki, ale dotyczy to co najwyżej jedzenia, a nie tego w jaki sposób jest podawane. Mam nadzieję, że to tylko jakieś dziecięce fanaberie i kiedy dzieci podrosną przejdzie im to. Niech już nawet będą wybredne i nie lubią większości potraw, ale niech nie zwracają uwagi na sztućce, którymi jedzą.