2009-09-28
Czasami nasze polskie plany nauczania naprawdę mnie zadziwiają, a zapewne gdybym poznała osoby, które owe plany nauczania układają, to zdziwiłabym się jeszcze bardziej. Do takiej refleksji doszłam, gdy w ostatnim roku nauki w szkole średniej musiałam uczyć się (chyba było to na chemii) o takich rzeczach jak poliwęglan, a nawet pręty i profile aluminiowe (jak łatwo się domyślić budulcem, z którego tworzono wspomniane pręty i profile aluminiowe, był poliwęglan). Być może było to ciekawe zagadnienie dla kogoś, kto interesował się chemią lub zdawał na jakiś techniczny kierunek studiów, ale dla mnie – osoby o zainteresowaniach humanistycznych, zdającej egzamin maturalny z historii i z matematyki (te moje zapatrywania humanistyczne nie były jedynymi), po prostu nie przedstawiały żadnej wartości. Co z tego, że poliweglan może być stosowany w szeroko zakrojonej produkcji, której przykładowymi produktami mogą być jakieś pręty i profile aluminiowe www.andrzejewski.pl? Jest mi to doprawdy dokładnie obojętne. Niech takimi rzeczami zajmują się fachowcy, a nie osoby, które nie chcą mieć z takimi zagadnieniami nic wspólnego. W miejsce takich dziwnych i niezwiązanych z tematyką maturalną problemów, należałoby raczej wprowadzić dzieciom (młodzieży) odrobinę więcej zajęć na przykład z angielskiego lub trudnej matematyki. Rozumiem, że liceum ogólnokształcące powinno kształcić ogólnie i po prostu musi z pewnymi tematami dzieci i młodzież zapoznać, ale nie dajmy się zwariować. Nie można chcieć nauczyć ich wszystkiego, trzeba dokonać pewnego rodzaju selekcji informacji do przekazania. Umiejętności zarządzania czasem i wycinania ze swoich wystąpień elementów całkowicie zbędnych są współcześnie nauczane w profesjonalnych ośrodkach trenerskich. Dlaczego zatem decydenci nie potrafią zastosować tej techniki do określania programów nauczania? Na pewno każdy chociaż raz w przeciągu ostatnich miesięcy słyszał doniesienia nauczycieli dotyczące tego, że programy nauczania są przeładowane i wiele szkół średnich nie zdąży na czas „przerobić” wszystkich lektur. Rozwiązaniem może być w tym wypadku właśnie dobra selekcja i wyrzucenie elementów zbędnych. Powinno się to odbyć bez wątpienia na szczeblu ministerstwa.