2009-09-23
Zastanawiałam się nad tym co wybrać, jaki kierunek. Byłam pewna, że chcę iść na coś, co da mi tytuł technika. Tego byłam pewna. Ale poza tym nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Widziałam kiedyś w tramwaju ogłoszenie jakiejś szkoły policealnej, która kusiła różnymi kierunkami. Między innymi był tam technik administracji, technik BHP, technik hotelarstwa. Zdecydowanie odrzuciłam ostatnia opcję. Wiedziałam, że technik hotelarstwa to nie jest zawód dla mnie. Hotele lubiłam, ale tylko jako turystka. Z resztą co tak naprawdę taki technik hotelarstwa miałby robić? Trochę wątpiłam w to, że jest to kierunek potrzebny. Bardziej wyglądało na zapełnienie, tylko czego? Bo jeśli niszy na rynku, to byłby to jednak potrzebny kierunek. Nie wiedziałam i jakoś nie miałam ochoty się nad tym zastanawiać. Podobne odczucia miałam też do kierunku technik administracji. Wizja mnie w pracującej w administracji nie była czymś, co zawsze pojawiało się w moich marzeniach. Prędzej przypominało to koszmar. Jakbym tam poszła, to podejrzewam, że wyszłabym z tytułem technik administracji, a skończyłabym jako niemiła urzędniczka. Tego zdecydowanie nie chciałam. Jakbym już coś robiła to bardzo chciałabym aby choć trochę było to moją pasją. Pozostawał więc technik BHP. Przynajmniej myśląc o ogłoszeniu tamtej szkoły. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Nie brzmiało to zbyt fascynująco. Sama kilkakrotnie byłam na szkoleniach z zakresu BHP i wiem, że fascynujące to nie jest. Ale z drugiej strony, w chwili obecnej, o ile dobrze pamiętam, w każdej firmie musi być ktoś odpowiedzialny za ten zakres. Dlatego też zaczęłam się nad tym zastanawiać. Pomyślałam, że jeśli nie znajdę niczego, co byłoby bardzo fascynujące, to ten technik BHP będzie dobrym rozwiązaniem. Przynajmniej będę miała pożyteczny zawód, który może przynieść konkretne pieniądze. Tak ostatecznie zrobiłam. Złożyłam dokumenty na ten kierunek i postanowiłam, że w czasie nauki będę dalej intensywnie myśleć o tym, co tak naprawdę chciałabym robić w życiu.